Jennifer Lawrence, bohaterka kolejnej części „Igrzysk śmierci”, nie tak dawno podpisała kontrakt z domem mody Dior, opiewający na 15 milionów dolarów. Aktorka powinna pokazywać się więc na wszystkich czerwonych dywanach w kreacjach pochodzących z kolekcji Dior. Tak powinno być zgodnie z kontraktem, a jest…

No cóż, Jennifer dopiero po upływie ponad roku powinna skorzystać z usług innych projektantów. Wiemy jednak, że nie należy ona do pokornych kobiet. Ma duszę buntowniczki i lubi spontanicznie podejmować decyzje. Nie zawsze delikatne, ultra kobiece sukienki Dior pasują do jej dynamicznego usposobienia.

Na premierze filmu „Igrzyska śmierci: Kosogłos, Część 2” w Nowym Jorku Jennifer Lawrence pojawiła się w zaskakującej stylizacji, która nie pochodziła wcale z domu mody Dior.

Czarna, długa, przezroczysta sukienka z kolekcji Schiaparelli Couture, spod której widać było elegancki stanik. Odważna stylizacja z pazurem, dużo bardziej dostosowana do spontanicznej, szalonej aktorki, niż wygląd księżniczki w stylowych sukienkach Dior.

Mamy nadzieję, że nowa odsłona Jennifer nie jest wyjątkiem. Być może przyszedł czas na bardziej „rockowy” look. A co na to Dior?