Derek Lam miał bardzo pracowity rok. Oprócz stworzenia nowej kolekcji ubrań, podjął się wyzwania podbicia branży kosmetycznej. Projektant wypuszcza na rynek nowe zapachy i to od razu dziesięć, bo przecież jeden to według niego zbyt mało.

Proponowana przez projektanta linia perfumy oficjalnie będzie nosiła nazwę „Derek Lam 10 with Crosby”. To ciekawe przedsięwzięcie, ponieważ  rzadko kiedy marki decydują się na udostępnienie za jednym razem więcej niż jednego zapachu. Lam wyprzedza trendy i mówi: „Chciałem, aby to nie był jeden zapach, by tylko jeden produkt świadczył o charakterze przedsięwzięcia. Tworząc kilka zapachów, mogłem wyrazić różne typy osobowości”.

Projektant uważa, że rynek kosmetyczny znajduje się w trudnym, przełomowym momencie. Derek Lam chciałby nadać branży odpowiednie tempo rozwoju i wyznaczyć kierunek. Oczekuje, że proponowana przez niego koncepcja strategiczna będzie stanowiła rewolucję w branży kosmetycznej.

Zapachy są inspirowane, jak mówi projektant „chwilami” i powinny być  połączeniem wielu nut zapachowych, jak piżmo, kwiaty, bursztyn i inne. „Rain Day” przepełniony jest zielonym światłem. „Silent St.” to mleczno-białe piżmo, przypominające pierwszy, mięciutki śnieg. „Blackout” niesie natomiast ze sobą nutę zielonej herbaty. Każdy z zapachów ma inną butelkę, która również zaprojektował Lam.

To nie pierwszy raz, gdy projektanci lub gwiazdy wypuszczają na rynek zapachy. W tym przypadku mamy jednak do czynienie z debiutem, jeśli

chodzi o ilość jednorazowo sprzedawanych produktów. Miejmy nadzieję, że ilość nie wpłynie niekorzystnie na jakość.