Możliwe, że mam obsesję na punkcie takich postaci jak Gigi Hadid czy Cara Delevingne. Mogę godzinami śledzić ich profile w Internecie i szukać coraz to nowszych stylizacji, występów i kolaboracji. Podziwiam panie za doskonałe wyczucie mediów społecznościowych i niewątpliwy szósty zmysł do interesów. Niemniej jednak nie sposób było nie zauważyć w zeszłym tygodniu triumfalnego powrotu Catherine Zeta-Jones na czerwony dywan. Przyczyniła się do tego premiera filmu „Dad’s Army” („Armia taty”), w którym aktorka zagrała.

46-letnia Catherina Zeta-Jones sporo czasu nie pokazywała się szerszej publiczności, tym bardziej warto docenić jej spektakularny występ podczas prapremiery filmu. Aktorka miała na sobie sukienkę z kolekcji Elie Saab w nietypowym niebieskim odcieniu, który doskonale współgrał z jej kolorem skóry. Lejąca tkanina, głęboki dekolt, wysokie rozcięcie do połowy uda oraz fantazyjne przeplatanie w okolicach tali podkreślały zmysłowo kobiece kształty Zeta-Jones. Musicie przyznać, że w takiej stylizacji gwiazda wypadła lekko, nowocześnie i radośnie.