Meghan Markle ma już za sobą mnóstwo przebytych mil podczas swojej pierwszej międzynarodowej królewskiej podróży. Odwiedziła Australię, Nową Zelandię, a ostatnio Fidżi, którą to pożegnała u boku swego męża, ubrana w subtelną szmaragdową suknię z kolekcji Jason Wu. Wydawać by się więc mogło, że księżna, po oficjalnym ogłoszeniu faktu, że jest w ciąży, będzie stroniła od eksperymentów modowych. Nic bardziej mylnego. Po wylądowaniu na wyspie Tonga Meghan wysiadła z królewskiego odrzutowca w intensywnie czerwonej sukience Self-Portrait. Był to odważny wybór sukienki dla księżnej, która zgodnie z protokołem powinna decydować się na bardziej stonowaną paletę barw.

Marka Self-Portrait jest ulubioną Meghan Markle, co firma doskonale wykorzystuje, wprowadzając na rynek najlepiej sprzedające się projekty. Sukienka, w której pokazała się Meghan na Tonga, poza odważnym kolorem sama w sobie była subtelna i skromna. Elegancka długość spódnicy poza kolana i długie rękawy z mankietami zapinanymi na guziki tworzyły prostą sylwetkę. Sprytne konstrukcyjne detale dodawały smaczków, a mianowicie zwykły kwiatowy haft, czy wąski pasek. Księżna stylizację dopełniła klasycznymi akcesoriami jak saszetka Dior i sztylety Manolo Blahnik.