Wiele wskazuje na to, że pokochaliśmy tablety. Zdobyły nasze serca łącząc zalety laptopa i smartfona – są małe, lekkie i mobilniejsze od laptopów oraz mocniejsze, wygodniejsze (większy wyświetlacz) od smartfonów, dzięki czemu można na nich grać, oglądać filmy, przeglądać Internet, pisać SMS, prowadzić rozmowy. Jednym słowem, są prawdziwym multimedialnym kombajnem.
Dzięki swej mobilności tablety świetnie nadają się do umilania czasu w trakcie podróży pociągiem lub samochodem, w czasie „okienka” na studiach, a także w domu w miejscach, w które ciężko zabrać ze sobą komputer. Jak pokazują badania, z laptopem siadamy przed telewizorem, zabieramy go ze sobą idąc spać (zastępują książkę), a także… jedząc obiad lub kolację.
Mimo znaczącego wzrostu udziału tabletów w rynku urządzeń mobilnych, nadal najczęściej kupujemy laptopy oraz smartfony. Czy sytuacja się zmieni? Czy jest możliwe, że tablety wyprą z rynku smartfony lub laptopy? Szczerze mówiąc, trudno wyobrazić sobie taką sytuację. Myślę, że tablety świetnie znalazły lukę w rynku właśnie między smartfonami i laptopami. Do wykonywania połączeń telefonicznych w dalszym ciągu wygodniejsze pozostają smartfony, a do poważnych zajęć lepiej nadaje się laptop.
Nie jest to zarzut w stronę tabletów, wręcz przeciwnie. Ich uniwersalność sprawia, że znacznie lepiej wypełniają wolny czas oraz pomagają zabić nudę w trakcie podróży nie najszybszymi pociągami PKP.