Czasami zastanawiam się, czy będę potrafiła kiedykolwiek wybaczyć Emily Blunt to, co miała na sobie podczas ślubu z Johnem Krasiński. Wydaje się to mało prawdopodobne, ale inne gwiazdy nie pozostają w tyle i też porażają swoim brakiem wyczucia i stylu. Emily nadrabia jednak powoli swoją modową wpadkę i muszę przyznać, że wyglądała naprawdę dobrze podczas premiery Edge of Tomorrow (Na skraju jutra) w Londynie.

W sukience z kolekcji Osman Resort 2015 skutecznie zakryła wszelkie potencjalne niedoskonałości figury po niedawnym porodzie. Wyglądała kobieco i szykownie. Nawet kolor różowy nie wyglądał cukierkowato, tylko stylowo i delikatnie. Właśnie połączenie różu, czerwieni i błękitu w fantazyjnych wzorach dało oszałamiający efekt. Kieszenie natomiast to praktyczny element stroju.

Emily Blunt nie przesadziła ze stylizacją, włosy i makijaż zrobione prosto, bez zbędnego nadmiaru. Prostota i minimalizm to dobry wybór. Do tego niewiele biżuterii, tylko kolczyki z brylantami David Yurman. Mogę sie jedynie przyczepić do trochę przydużych butów Kurt Geiger. Cóż, to częste zjawisko na czerwonym dywanie, trudno też powiedzieć, z czego ono wynika.